image1 image2 image3 image4

Bezpłatne porady prawne

Macie Państwo możliwość skorzystania z darmowych porad prawnych udzielanych poprzez moje biuro. Szczegółowych informacji na temat skorzystania z porady uzyskacie Państwo pod numerem telefonu 41 343-35-55.

Porady udzielane są również na portalu społecznościowym na stronie bezpłatnych porad prawnych na Facebook (kliknij)


Wybrane udzielone porady prawne:

Mam dziecko z włochem i we Włoszech mieszkamy. Nie mamy ślubu a chciałabym wrócić z synem do Polski. Mogę wywieść dziecko bez jego zgody do Polski? Ewentualnie co za to grozi? Jak ograniczyć albo pozbawić go praw rodzicielskich? Mój jeszcze partner znęca się psychicznie a czasem fizycznie nade mną. Jest bardzo agresywny i to wszystko na oczach dziecka. Do tego ma powiązania z mafią. Boje się, bo grozi mi i mojej rodzinie a nie chce tkwić w "takim" związku, a tym bardziej by mój syn wychowywał się w takim środowisku. Proszę o jakąkolwiek wskazówkę.

Pani sytuacja jest dość skomplikowana. Nie może Pani tak po prostu wywieźć dziecka za granicę. Przepisy konwencji haskiej pozwalają w takiej sytuacji ojcu na wystąpienie do sądu o wydanie dziecka i w praktyce takie postanowienia są wydawane i wykonywane.
By być w zupełnej zgodzie z przepisami powinna Pani złożyć wniosek do włoskiego sądu o wyrażenie zgody na wyjazd z dzieckiem do Polski. Zdaje sobie jednak sprawę, że w opisanej przez Panią sytuacji taka porada może być zupełnie nieprzydatna.
Proponuję zatem przemyśleć inną drogę postępowania, przy czym podkreślam, że musi Pani być świadoma wymienionego wyżej ryzyka takiego działania (konwencja haska - wydanie dziecka ojcu).
Może Pani spróbować po prostu przyjechać z dzieckiem do Polski i tu jak najszybciej złożyć do sądu rodzinnego wniosek o wydanie postanowienia w sprawie miejsca pobytu dziecka. Niebezpieczeństwo jest tu takie, że jeśli ojciec dziecka skorzystałby w z wyżej wymienionych środków prawnych, wówczas, w trakcie postępowania o zwrot dziecka sąd miejscowy nie mógłby orzekać o władzy rodzicielskiej nad dzieckiem.
Nawet gdyby ten czarny scenariusz się ziścił, nie pozostaje Pani jednak bez żadnych szans. Można próbować oddalić wniosek o wydanie dziecka dowodząc, że pozostanie dziecka w Polsce, razem z Panią jest uzasadnione dobrem dziecka.
Proszę zatem dobrze przemyśleć, jakie kroki chce Pani podjąć.

Print Back to top
Dziś w sądzie otrzymałam nakaz zapłaty 10.000 zł za długi (kredyty, bank PKO i Provident), które brałam w roku 2006. Długi łącznie na 10.000 zł. Sąd kazał mi zapłacić koszty postępowania sądowego i spłacić dług w ratach po 500 zł. Ja nie pracuję, mam 5 letnie dziecko i nie mam takiej kwoty. Utrzymuję się z alimentów, zasiłku rodzinnego i pieniędzy z MOPR. Sędzia nie dal mi dojść do słowa i zakończył sprawę po 10 minutach. Jakie są szanse na odwołanie się od tego wyroku, żeby płacić mniejsze raty.

Trochę późno zasięga Pani tej porady, bo tak "na oko", po samych datach wygląda, jakby ten dług się przedawnił. Tyle, że jeśli nie podniosła Pani zarzutu przedawnienia na sprawie, to dziś już nic się nie da zrobić. Sprawa jest w zasadzie bardzo prosta, Pani jest dłużnikiem i ma zwrócić wierzycielom dług. Pani sytuacja majątkowa, czy osobista nie ma tu żadnego znaczenia. Sąd i tak wyrokował najkorzystniej jak mógł dla Pani, bo rozłożył dług na raty, w zasadzie zasądza się spłatę bez żadnych rat. Nie ma się tu od czego odwoływać. O rozłożenie na niższe raty może się Pani oczywiście zwracać do wierzycieli, trudno przewidzieć z jakim skutkiem. Natomiast co do samej egzekucji, z Pani opisu wynika, że komornik z Pani dochodów nie będzie mógł zająć ani złotówki, bo te świadczenia, które Pani wymienia nie podlegają egzekucji. Wierzyciele będą mogli próbować dochodzić zaspokojenia z Pani majątku, jeśli jakiś Pani posiada. Mówię tu o realnym majątku, jak mieszkanie czy samochód, a nie o pralce, lodówce czy telewizorze, tego w praktyce nikt nie zajmuje.

Print Back to top
Syn w ubiegłym roku miał operacje, która uratowała mu życie. W tym czasie nie był ubezpieczony. Teraz szpital obciąży go prawdopodobnie kosztami operacji. Chciała bym dowiedzieć się czy jest możliwość zwolnienia syna z takiej opłaty.

To zależy od decyzji placówki, w której syn był leczony. Nie potrafię odpowiedzieć jaka ona będzie. Proszę do nich wystąpić z prośbą o zwolnienie z kosztów, jeśli o ich pokrycie zwrócą się do Pana.

Print Back to top
Wynajęłam sieci handlowej lokal na okres 10 lat. Teraz przedstawiciel tej firmy chce obniżki czynszu. W umowie nie ma takiego punktu, jest natomiast:" Mając na względzie zasadę swobody kontraktowej przewidzianej w art. 353 k.c. oraz przyznanie stronom umów, w tym umów długoterminowych o charakterze ciągłym, możliwości odstąpienia od takich umów (art.395 k.c.), stronom niniejszej umowy zgodnie i świadomie postanowiły, iż Najemca może odstąpić od niniejszej umowy w okresie 36 miesięcy liczonych od dnia przekazania lokalu, przy czym odstąpienie następuje z upływem 3 miesięcy od dnia doręczenia Wynajmującemu oświadczenia woli o odstąpieniu Najemcy od umowy". Co mi grozi jeśli nie zgodzę się na obniżkę czynszu? Okes tych 36 miesięcy kończy się w marcu.

Zgodnie z zapisem z umowy Najemca może złożyć Pani oświadczenie woli o odstąpieniu od umowy. Nie upłynął jeszcze termin, w którym może to uczynić. Jeśli tak się stanie, umowa przestanie wiązać strony po upływie 3 miesięcy od otrzymania takiego oświadczenia woli.

Czy jak odstąpi od umowy , to znaczy jakby ta umowa w ogóle nie była zawarta? Czy za okres, w którym ta firma była w lokalu muszę oddać pieniądze?

Nie, bo nie sposób zwrócić tego, co Pani świadczyła, zatem za okres najmu należy się wynagrodzenie. Ten skutek odstąpienia w postaci przyjęcia, że umowa nie była zawarta, to pewna fikcja prawna. W praktyce wygląda to tak, jakby najemca miał uprawnienie do jednostronnego rozwiązania umowy.
Reguluje to art, 395 § 2. kodeksu cywilnego:
W razie wykonania prawa odstąpienia umowa uważana jest za niezawartą. To, co strony już świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu. Za świadczone usługi oraz za korzystanie z rzeczy należy się drugiej stronie odpowiednie wynagrodzenie.

Print Back to top
Jestem rok po rozwodzie, bez orzekania o winie, ponieważ zgodziłem się na warunki żony (byłej żony). Mamy dziecko 3-letnie, płacę 700 zł alimentów, matka dziecka pracuje jednak twierdzi, że nie ma pieniędzy. Dziecko jest zaniedbane pod względem zdrowotnym - od 1,5 roku jest przeziębiony (katar, kaszel) co jest wynikiem niestosownego ubierania dziecka względem pogody... Dodatkowo matka dziecka utrudnia mi kontakt z dzieckiem - pozwala mi się spotkać wtedy, kiedy Ona akurat ma na to ochotę, nie odbiera ode mnie telefonów w związku z tym nie mogę umówić się na wizytę u dziecka. Największym problemem jest dla mnie to, że dziecko jest ciągle chore. Od czego powinienem zacząć, bardzo proszę o pomoc.

Proszę złożyć do sądu rodzinnego wniosek o ustalenie sposobu kontaktowania się z dzieckiem. W nim proszę napisać, w jaki sposób chciałby Pan to czynić. Można to dosyć dokładnie uszczegółowić, określić konkretne dni i godziny w każdym miesiącu, domagać się możliwości zabrania dziecka do siebie na weekend.
To, co Pan opisuje, te choroby dziecka, to chyba troszkę za mało, bo dzieci czasem po prostu przewlekle chorują, ale jeśli zaobserwowałby Pan rzeczywiście niewłaściwą opiekę, sytuacja trwałaby pewien czas, wówczas może Pan przemyśleć złożenie wniosku o powierzenie opieki nad dzieckiem Panu.

Print Back to top
Jesienią tego roku zawarłam umowę o pracę w charakterze hostessy. Jednakże, gdy zobaczyłam jak to wygląda (po godzinie), zrezygnowałam. Przy zawieraniu umowy powiedziano mi, że zostanie ona gdzieś wysłana i dostanę potem jeden egzemplarz. Nie dostałam go, sądzę że dlatego, iż zrezygnowałam. Przy odejściu zapytałam, czy będę mieć jakieś problemy w związku z tą umową. Powiedziano mi że nie bo to umowa szkoleniowa, więc nie między mną a tą całą firmą, ale między mną a tą panią z którą ją zawierałam. Boję się jednak, że mogą wyniknąć z tego jakieś nieprzyjemności, np. za kilka lat, że nie wypełniłam jakichś obowiązków i będę musiała ponieść jakieś koszty. Gdy chciałam w styczniu porozmawiać z tą panią, dowiedziałam się, że już nie ma tam ich biura. Gdzie mogę sprawdzić, czy coś nade mną nie ciąży? I co mogę teraz zrobić? Tym bardziej, że nie pamiętam, co było w umowie.

Trudno się wypowiadać o konsekwencjach, jakie miałyby rodzić umowa, której treści się nie zna. Można tu jedynie przypuszczać, że skoro, jak wynika z Pani opisu, pracodawca nie traktował zbyt rygorystycznie łączącego Was zobowiązania, to i na Pani odejście zwyczajnie "machnie ręką". Gdyby jednak nie, to może występować z roszczeniem odszkodowawczym. Póki nie wystąpi póty Pani nie będzie o tym wiedzieć, nie sprawdzi Pani tego inaczej. Przedawnienie wynosi tu 3 lata.

Print Back to top
Dziś dostałam pismo że ja z moim chłopakiem dostałam wyrok w sądzie (250 zł), ja na tej sprawie nie byłam i nawet nie wiedziałam że taka sprawa się odbyła. Ja z moim chłopakiem mieliśmy problem z dość nadgorliwą sąsiadką. Dzwoniła ona na policje jeżeli usłyszała najmniejszy hałas, za pierwszym razem kiedy przyjechała do nas policja otworzyliśmy i zostaliśmy wręcz zmuszeni do otrzymania mandatu o wysokości 500 zł (pragnę przypomnieć, że z mojej i funkcjonariuszy policji opinii do zakłócania ciszy nie doszło, kwotę mandatu narzuciła im sąsiadka). Kilka godzin po tym policja przyjechała jeszcze raz ale tym razem nie otworzyliśmy wiec dostaliśmy wezwania na przesłuchanie do skrzynki na listy. Kilka dni po tym zjawiliśmy się na policji składając wyjaśnienia. Funkcjonariusze poinformowali nas, że jeżeli nie zapłacimy dodatkowego mandatu (policja powiedziała że takie są żądania sąsiadki) to odbędzie się sprawa w sądzie. Z racji że nie poczuwaliśmy się do winy nie zgodziliśmy się na mandat. Policjantka która mnie przesłuchiwała oświadczyła, że odbędzie się sprawa w sądzie na której się stawimy (nawet sugerowała żebym znalazła świadków którzy potwierdzą nasze zeznania). Od tego czasu minęło kilka miesięcy. Dziś przyszło pismo o wyroku (250 zł ja i 250 zł mój chłopak). Byłam zaszokowana! Od pierwszego razu kiedy sąsiadka wezwała policje takich sytuacji było dużo, za każdym razem funkcjonariusze sporządzali notatkę, że do zakłócania ciszy nie doszło ale i tak dostawaliśmy wezwania na policję. Jutro znowu idę na przesłuchanie i boję się, że chociaż jestem w 100% nie winną osobą to znowu odbędzie się jakaś sprawa na której mnie nie będzie i o której mnie nie poinformują. Moje pytania są następujące: czy sąsiadka miała prawo dyktować policji kwotę mandatu? Czy mogliśmy otrzymać wyrok w sprawie na której nas nie było? Czy mamy możliwość odwoływania się i czy będzie się nam to opłacać?

Wysokość mandatu funkcjonariusz powinien ustalić samodzielnie. Wyrok, który otrzymaliście został wydany, jak się domyślam w trybie nakazowym, sąd wydaje go bez przeprowadzania rozprawy i wysyła obwinionemu pocztą. Jeśli obwiniony nie zgadza się z jego treścią, winien w terminie 7 dni złożyć sprzeciw, wówczas odbędzie się rozprawa (wszystko to ma Pani opisane w pouczeniu), podczas której można się bronić przed zarzutami, powoływać świadków etc. Nie wiem "czy będzie się opłacać", nie jestem w stanie przewidzieć wyniku procesu. W razie przegranej doliczone zostaną koszty postępowania, zazwyczaj sto kilkadziesiąt złotych.

Print Back to top
Witam. Mam pytanie w sprawie wypowiedzenia mieszkania. Czy wypowiedzenie mieszkania na czas określony trzeba złożyć pisemnie?

Wypowiedzenie, jeśli umowa nie przewiduje inaczej, tak jak każde inne oświadczenie woli, zgodnie z przepisem kodeksu cywilnego, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. Zatem może to być zarówno pismo, jak i mejl czy sms. Zwracam tylko uwagę na konieczność sprawdzenia, czy z treści umowy wynika możliwość wypowiedzenia umowy zawartej na czas określony, bo jeśli brak tam takiego zapisu, to przed czasem na jaki została zawarta można ją rozwiązać jedynie za porozumieniem stron.

Print Back to top
Kuratorka konkubenta powiedziała, że chcąc go eksmitować muszę mu zapewnić mieszkanie. Czy tak jest faktycznie? Nie mam środków na życie nawet, alimentów, które sąd mi przyznał też mi nie daje. Nie pracuję, ponieważ nie mogę zostawić córki z konkubentem gdyż on pije codziennie i często jest agresywny i ma różne urojenia.

Jeśli w wyroku orzekającym eksmisję sąd nie przyzna prawa do lokalu socjalnego (to rzeczywiście byłby duży problem, ale nie przewiduję, by tak się stało) wówczas musi Pani zapewnić eksmitowanemu lokal zastępczy. Jest to pewien problem, ale w praktyce organy egzekucyjne radzą sobie z nim dość dobrze. Lokalem zastępczym może być jakieś pomieszczenie tymczasowe wynajęte na parę tygodni bądź nawet noclegownia. Takie eksmisje się dziś wykonuje.

Print Back to top
Mieszkam w moim domu z byłym konkubentem. Ma ograniczone prawa do córki, pije, awanturuje się, wyzywa nas, upokarza itp. Jeśli nie przestanie pić, kuratorka powiedziała że odbierze mi córkę. Jak mogę go wyeksmitować?

Na podstawie przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Proszę złożyć do sądu rejonowego pozew o eksmisję. Określa Pani strony - powódka - Pani, pozwany - konkubent i dalej pisze Pani:
Wnoszę o:
1. Zobowiązanie pozwanego do opuszczenia lokalu na podstawie art. 11 a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.
2. Przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków: imiona, nazwiska i adresy, na wykazanie faktów istotnych w sprawie.
3. Przeprowadzenie dowodu z dokumentów (jeśli takie są, np. notatki z interwencji policji) na wykazanie faktów istotnych w sprawie.
4. Obciążenie pozwanego kosztami postępowania.
Dalej uzasadnienie, czyli kilka zdań z rozwinięciem tego, co mi Pani napisała. Pozew składamy w 2 egzemplarzach.

Print Back to top
joomla templatesfree joomla templatestemplate joomla
... ... ...
2017  Beata Gosiewska - Poseł do PE